FAQ Zaloguj
Szukaj Profil
Użytkownicy Grupy
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Rejestracja
Wielka Majówka- Francja 2014 - sprawozdanie,
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Forum Użytkowników Motocykla Honda Pan-European ST1100/ST1300 Strona Główna » TURYSTYKA » Wielka Majówka- Francja 2014 - sprawozdanie,
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mirek
stary wyjadacz
stary wyjadacz


Dołączył: 25 Maj 2011
Posty: 967
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Poznań

 Post Wysłany: Śro 11:21, 07 Maj 2014    Temat postu: Wielka Majówka- Francja 2014 - sprawozdanie,

Jako, że nikt z uczestników nie sporządził raportu z wyjazdu, spróbuję zrobić to ja.

Dzień pierwszy.

Umówiliśmy się 26.04. w MOP Żarska Wieś na trasie A4, o godz.11. Grupa kaszubsko-wielkopolska nieco się spóźniła, bowiem jeden z uczestników zapomniał o ważności przeglądu technicznego i trzeba było dokonać tego po drodze. Trasę niemiecką zrobiliśmy autostradą, z szybkościami jak dla mnie zbyt dużymi. Po zjechaniu z autostrady ostatnie kilkanaście kilometrów zrobiliśmy już tempem turystycznym, podziwiając przepiękne krajobrazy. Temperatura dochodziła do 24 stopni, ale po drodze natrafialiśmy na przelotne deszcze, które zmuszały nas do ciągłego zakładania i ściągania "kondomów". Tak było jeszcze przez parę dni. Po zakwaterowaniu się w uroczym pensjonacie udaliśmy się na zwiedzanie miasteczka, by zakończyć je kolacją w miłej knajpce.Trasa tego dnia liczyła 610 km.

Dzień drugi.

Przed nami 870 km. Jako, że nie mieliśmy zamiaru płacić za autostrady, nasz pilot (Spili) wklepał w nawigacje "omijaj drogi płatne" i w drogę. Dzięki takiej opcji, tylko niewielką część "francuskiej trasy" przejechaliśmy bocznymi drogami. Większość przebyliśmy autostradami "zdarma". Ciepełko, słoneczko i od czasu do czasu deszczyk i przebieranka, w której doszliśmy już do perfekcji. Zbliżała się godzina 14 o której to restauracje były zamykane, ale jak na złość żadnej po drodze nie spotkaliśmy. Wreszcie o 14.15 napotkaliśmy takowa, ale już zamkniętą. Po następnej godzinie jazdy o pustym żołądku, zatrzymaliśmy się na rozprostowanie kości. Przypomniałem sobie o dwóch gotowanych jajkach które miałem w kufrze, a Agnieszka o jabłku .
Podzieliliśmy odnalezione skarby na 9 części. Uczta była przednia.
Gdzieś tak koło 18 natknęliśmy się na Mc Donalda. Po zjedzeniu "wykwintnego" obiadu i przeczekaniu burzy, ruszyliśmy dalej, by o 20.30 dotrzeć do celu, czyli hotelu w Montagnat. Miejscowej restauracji mimo ulotki reklamowej znaleźć nie mogliśmy, a że zrobiło się już ciemno postanowiliśmy wrócić do hotelu i skorzystać z jego restauracji, czyli automatu. Tak więc na kolacje były chipsy, batoniki, czekolada, coca-cola i kawa lub herbata. Było też coś na ciepło - Cytrynówka Dudiego. Oj miała "kopyto" Laughing

Dzień trzeci.

Po kontynentalnym śniadaniu, czyli nic rewelacyjnego ( i tak już będzie codziennie) udaliśmy się już na właściwe zwiedzanie, czyli wolną jazda bocznymi drogami. Na ten dzień mieliśmy zaplanowane 470 km. Pierwszym punktem docelowym był Clermont. Jest to miasteczko w którym kręcona była scena finałowa filmu "Złoto dla zuchwałych". Jeszcze do dzisiaj można było zobaczyć ślady gąsienic amerykańskiego czołgu na miejscowym bruku. Po zwiedzeniu miasteczka w przy-zamkowej restauracji zjedliśmy wspaniały regionalny obiad , popijając miejscowym winem. W dalszej drodze zatrzymywaliśmy się co jakiś czas by przypatrzeć się miejscowym miasteczkom i ich zabytkom. Ok. 20 dotarliśmy do La Crozatier koło Saint Flour. Miejscowa restauracja była już zamknięta, więc zaopatrzyliśmy się w sklepiku przy stacji benzynowej w odpowiednie wiktuały i napoje niskoprocentowe, a kolacje zrobiliśmy na hotelowym murku. Hoteli okazał się bardzo sympatyczny, a ciepłe kaloryfery pozwoliły nam wysuszyć ciuchy.

Dzień czwarty.

Śniadanie całkiem dobre ( szynka,jajka) i wyborna kawa z ekspresu sprawiły , że wyjechaliśmy na 274 km trasę w dobrych humorach. Tego dnia zaplanowaliśmy jazdę po krętych drogach, rzadko przemierzanych przez turystów, przez małe miasteczka,wioski i wioseczki.
Dalszą relację opiszę po wklejeniu kilku zdjęć przez szanownych kolegów podróżników.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mirek dnia Śro 11:22, 07 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
MRSpidi65
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 20 Sie 2011
Posty: 1063
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Ostrów Mazowiecka

 Post Wysłany: Śro 12:29, 07 Maj 2014    Temat postu:

O kurka , Mirku ty chciwusie dwa jajka !!! toż mogłeś choć po jednym dla każdego zabrać.

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Skorpionwr
Administrator
Administrator


Dołączył: 19 Lip 2008
Posty: 1791
Przeczytał: 47 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Przasnysz

 Post Wysłany: Śro 19:54, 07 Maj 2014    Temat postu:

Jedna kura przestała znosić jajka to poszła na rosół. Przecież nie będzie hodował darmozjada Razz Razz

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
DUDI
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 31 Mar 2009
Posty: 444
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Siedlec k/Częstochowy

 Post Wysłany: Pią 5:22, 09 Maj 2014    Temat postu:

no to kilka fotek
jeszcze Niemcy


jescze świąteczna dekoracja



pierwsza kolacja z automatów hotelowych


kolejny nocleg w przepięknym miasteczku, których po drodze było wiele







pomimo najszczerszych chęci nie potrafię opanować sztuki wklejania zdjęć, może wyślę do kogoś fotki kto wie jak to zrobić ?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez DUDI dnia Pią 5:42, 09 Maj 2014, w całości zmieniany 4 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
max-serwis1
wymiatacz
wymiatacz


Dołączył: 05 Cze 2012
Posty: 368
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Wolsztyn

 Post Wysłany: Pią 5:29, 09 Maj 2014    Temat postu:

DUDI napisał:
no to kilka fotek
jeszcze Niemcy
[img]https://www.dropbox.com/lightbox/home/Francja%202014[/img]



Nie działa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Czw 14:13, 15 Maj 2014    Temat postu:

No to może ja spróbuję Smile

Spotkanie całej grupy na ostatniej stacji przed granicą. Kolejki za paliwem jak za "starych dobrych czasów".
Potrzebujący - odczekali swoje...



Pierwszy nocleg w Niemcach...

Droga nam przebiegła kondonikowo:


Najpierw zwiedzanie ślicznego miasteczka:


Potem poświęciliśmy jajeczka Smile



Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Czw 14:22, 15 Maj 2014    Temat postu:

Tak wyglądało przedostatnie jajco dzielone na 4,5 Smile




Na żarcie we francuskim maku po całym dniu postu nie protestował nawet Dudi - zaciekły przeciwnik fastfoodów Smile



W hotelu dostaliśmy od pani recepcjonistki namiar na super knajpę "niedaleko" hotelu... Po godzinie błądzenia w ciemnościach wróciliśmy do hotelu i przy zamknietej juz recepcji (laska wiedziała żeby spier**** przed nami) bliżej zapoznaliśmy się z cytrynóweczką :dm
W tle TV Samsung który z wdzięczności przestawiliśmy menu na język polski. Grupa mnie jednak powstrzymała na ustawienie pinu kontroli rodzicielskiej Sad



Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Czw 14:31, 15 Maj 2014    Temat postu:

Kolejny dzień pod nazwą: Tom Tom - Trasy kręte.
Funkcja we Francji działała fantastycznie - mam nadzieję że grupa potwierdzi. Zobaczyliśmy nie tylko Francję B ale i Francję C.

W tle mistrz drugiego planu Smile




I Clermont. I tutaj muszę sprostować Ojca Derektora Smile
Na rynku nie było śladów amerykańskiego czołgu. Tylko niemieckiego tygrysa Wink
Zjedliśmy tam jeden z pyszniejszych posiłków w trakcie całej wyprawy Smile


Kręte trasy dały nieźle popalić.... najstarszym plecaczkom Wink



Po przyjeździe już tradycyjnie sie okazało że knajpy już dawno pozamykane :/
Poszliśmy szukać pożywienia Smile
Znalezione na pobliskim CPNie - zjedzone w wybornym towarzystwie na 5 gwiazdkowym bruku...



Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Czw 14:34, 15 Maj 2014    Temat postu:

Kręte trasy cd:





i kolejny wieczór na kolacji w wykwintnej knajpie francuskiej - dla odmiany były rzodkiewki Wink



I sympatyczny hotel z zamknieta knajpą:


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Czw 14:37, 15 Maj 2014    Temat postu:

Ojcze Dyrektorze - proszę o dalsze dni Smile

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
mirek
stary wyjadacz
stary wyjadacz


Dołączył: 25 Maj 2011
Posty: 967
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Poznań

 Post Wysłany: Pią 9:51, 16 Maj 2014    Temat postu:

Dzień czwarty.

Śniadanie całkiem dobre ( szynka,jajka) i wyborna kawa z ekspresu sprawiły , że wyjechaliśmy na 274 km trasę w dobrych humorach. Tego dnia zaplanowaliśmy jazdę po krętych drogach, rzadko przemierzanych przez turystów, przez małe miasteczka,wioski i wioseczki, a czasami przez podwórka gospodarstw. Temperatura była miejscami dosyć niska (7 stopni), mżawka, odczuwalna temperatura była jeszcze niższa z uwagi na widok ośnieżonych gór. Kręte wąskie drogi, duża różnica wzniesień , przepiękny krajobraz i urocze miasteczka i wsie, rekompensowały nieprzychylną nam pogodę. W jednym z takich miasteczek spożyliśmy całkiem dobrą kawę, w knajpce sympatycznego właściciela. Co prawda nie rozumiał po angielsku, a my po francusku, niemniej dialog toczył się płynnie. Po drodze zjedliśmy obiad w ciekawym z uwagi na zabytki miasteczku, Souscerac. Po zwiedzeniu udaliśmy się do kolejnego miasteczka - Rocamadour. Po spacerze ulicami miasteczka, kupieniu pamiątek, sławnego ich sera i odpowiednich win, udaliśmy się w ostatni etap dzisiejszej podróży. Do hotelu w Treignac dotarliśmy w ulewnym deszczu. Po rozwieszeniu ciuchów na kaloryferach, zorganizowaliśmy na hotelowym korytarzu wspólną kolację, a po niej , poszliśmy zwiedzać miasteczko. Było to najpiękniejsze miasto jakie przyszło nam oglądać. Stare, kilkusetletnie domy, kościoły i posadowiona w centrum baszta, zachowane w bardzo dobrym stanie. Pięknie zachowała się tez, jak by to powiedzieć współczesnym językiem - galeria handlowa z czasów średniowiecza. Wędrowaliśmy całkowicie opustoszałymi ulicami tak, że wydawałoby się, iż obowiązuje godzina policyjna. Była godzina 21, a wszystkie sklepiki i knajpki pozamykane. Dziwny kraj.

Dzień piąty.

Do przejechania 340km. Przed południe to raz słońce, raz deszcz. O godzinie 13.30, czyli na półgodziny przed zamknięciem 'publicznych jadłodajni," zatrzymaliśmy się przed restauracją, by dowiedzieć się, że do 14 nie zdążymy już zjeść i tej sytuacji nie przyjmą naszego zamówienia. Poza tym kucharz usiadł już też do obiadu i nie życzył sobie by mu przeszkadzać. W kolejnej restauracji to samo. Zjedliśmy więc co nieco na stojąco, korzystając z zakupionych uprzednio wiktuałów. Do Phare de la Coubre, La Tremblade położonego nad Atlantykiem, dojechaliśmy w ciepłych promieniach słońca. Bezmiar oceanu oglądaliśmy z latarni morskiej, na której wierzchołek wdrapaliśmy się po uiszczeniu kilku euro.
W oczekiwaniu na wejście, porozmawiałem sobie z pracownicą obiektu-uroczą, młodą Armenką- oczywiście po rosyjsku. Później udaliśmy się dłuuuuugim mostem na pobliską wyspę, by po raz drugi dotrzeć do Atlantyku. Dodaliśmy przez to 80 km, ale warto było W Rochefort, w hotelu gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg, w sali recepcji przygotowaliśmy obiado-kolację, popijając niemałą ilością wina.

Dzień szósty.

Podczas zbierania się do podróży zagadnął nas Anglik . Jak się okazało, tez posiadacz St 1300. Sympatyczny starszy pan od kilku lat pracował w miejscowej stoczni nad budową repliki średniowiecznego żaglowca wojennego. Naturalnie nie omieszkaliśmy przyjrzeć się pracy budowniczych, zwiedzając port i budowany okręt.
Kierunek La Chatre 290 km.
Pogoda w kratkę. Znowu przeoczyliśmy godzinę 'urzędowania " restauracji. Głodni i źli wjechaliśmy do kolejnego miasteczka w nadziei, że a nuż trafimy coś otwartego. Bingo. Czynna była pizzeria. Właściciel zobaczywszy zmokniętych motocyklistów ulitował się , wpuścił do sąsiadującej sali restauracyjnej i zaserwował nam pyszny, krwisty befsztyk. Tak objedzeni mogliśmy zwiedzać kolejne wsie i miasteczka.

Dzień siódmy

Jedziemy do Vitry-le-François -262. Po drodze zatrzymaliśmy się w maleńkim parku tuż przy zameczku posadowionym w rozwidleniu niewielkich rzek. Mieszkający tam właściciele mogą być dumni ze swojej posiadłości. Po następnych 100 km wjechaliśmy przez zabytkowy kamienny most do miejscowości La Charité-sur-Loire, w której z zapartym tchem zwiedziliśmy katedrę Notre-Dame. Wrażenie zrobiło prezbiterium, zbudowane w czasach przyjęcia przez Polskę chrztu.
Po kilkudziesięciu kilometrach zatrzymaliśmy się w uroczej restauracyjce. Po dobrym obiedzie, grupa postanowiła skosztować muli. Tego widoku i zapachu nie mogłem znieść , więc resztę czasu spędziłem przy innym stoliku, czym wzbudziłem wesołość restauracyjnych gości. Muszę wspomnieć jeszcze o jednej miłej chwili. Kilkuletnie dziecko siedzące przy sąsiednim stoliku zauroczone naszymi motorami i naszą grupą, narysowało na kartach podobizny naszych maszyn i wręczyło naszym najmłodszym plecaczkom - Marii, Wiktorii i Asi. Maria odwdzięczyła się dziecku wręczając mu odpięty z ramienia emblemat Pan-European z wyszytym imieniem. Do Vitry-le-François przyjechaliśmy w słońcu. Po zaparkowaniu motorów w hotelowym ogrodzie poszliśmy " na miasto'
Olbrzymi rynek, a tuż przy nim wielki stary kościół robiły wrażenie. Na koniec wstąpiliśmy do restauracji - grupa na mule, a ja na salceson, który po przyniesieniu okazał się nie mięsem, a czymś w rodzaju gęstego budyniu. Resztę wieczoru spędziliśmy w hotelowej recepcji popijając piwo.

Dzień ósmy.


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
jerzyk
.
.


Dołączył: 15 Gru 2010
Posty: 2041
Przeczytał: 38 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: KT

 Post Wysłany: Pią 10:23, 16 Maj 2014    Temat postu:

Chyba się wcześniej dowiedzieli, że przyjedzie "BANDA" z Polski i im wyje wszystkie żaby i ślimaki Very Happy Very Happy Very Happy
A tak poważnie, widzę że od lat ten sam problem z posiłkami we Francji. O ile w dużych miastach, można coś wieczorem przekąsić, to w małych i na prowincji nic się nie zmieniło od 30 lat Sad
Dlatego wolę Włochy, bo tam wieczorem, dopiero się zaczyna życie i ucztowanie przy stole Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Pią 11:04, 16 Maj 2014    Temat postu:

No to po kolei:

















I dodam, że to przesliczne miasteczko nie miało w sobie ANI JEDNEGO bankomatu! A byłem bardzo potrzebowski na gotówkę żeby się z grupą porozliczać.
Ale - nie uwierzycie! Bankomatu nie mieli ale na ścianie były automaty z prezerwatywami!

To wyjaśnia dlaczego o tej porze wszyscy siedzą w domu za zamkniętymi okiennicami Wink


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Pią 11:12, 16 Maj 2014    Temat postu:

I w końcu Atlantyk!



Schody na górę latarnii Smile


Odpływ Atlantyku:


Na górze latarnii. A w dole po prawej ludzie na plaży Smile
Oj wysoko było...




Już na poziomie zero:



Ojciec D. Postanowił, że na latarnie wbiegnie Smile
I faktycznie przez pierwsze 15 sekund szło mu świetnie Wink

I kolejna kolacja poza knajpą - przy recepcji przy piwku i winku...





Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Pią 11:15, 16 Maj 2014    Temat postu:

Galeon Hermiona!
W przyszłym roku ma wypłynąć do Miami i Bostonu w dziewiczy rejs...
Robi wrażenie!







I pogoda jaka nam towarzyszyła przez 80% całej wyprawy:



Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Pią 11:32, 16 Maj 2014    Temat postu:

I dzień kolejny...

Fosa przy prywatnym zameczku:


Opcja kręte trasy działa nawet na postoju:













No i oczywiście sławne mule! Smile
Tylko dwie ofiary się wywinęły od skosztowania tych pyszności Smile
Ojciec D. i Asia! Protestowali głośno i na całą knajpę Smile



I kolejne prześliczne miasteczko:










Ruch na rondzie wymagał mojej interwencji Smile


Z tyłu mistrz drugiego planu Wink


Niektórym mało było muli więc kolacja - o dziwo w restauracji zakończyła się mulami, salcesonem O.D. i swojskim kebabem Smile





Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1482
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Pią 11:45, 16 Maj 2014    Temat postu:

I wyjazd z Francji do Niemiec - oj było zimno!
Niektórzy - nawet Ci najtwardsi postanowili ubrać w trakcie postoju rajtuzki Wink




W czasie kolejnego wykwintnego obiadu we Francji. Restauracja pod Le Cysterną!:


Artur nam pokazał kilka sztuczek - obalając tym samym mit że na Panci sie nie da Very Happy


I juz w Niemcach szykujemy się do imprezy niespodzianki na urodziny Agnieszki Smile
Mąż solenizantki dymał balony Wink


Łoże wodne idealnie sie nadawało do takich żartów Wink



Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
mirek
stary wyjadacz
stary wyjadacz


Dołączył: 25 Maj 2011
Posty: 967
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Poznań

 Post Wysłany: Pią 13:31, 16 Maj 2014    Temat postu:

Dzień ósmy

Jedziemy do Martinfeld-650 km. Marcin (Spili) przed wyjazdem doszedł do wniosku, że opona w jego motorze nie wróży nic dobrego. Dla bezpieczeństwa, swój "plecaczek" przełożył na siedzenie Gajowego. Postanowił po drodze znaleźć jakiś warsztat i wymienić ogumienie. Korzystając z okazji , w oczekiwaniu na otwarcie jednego z warsztatów na parkingów ,spożyliśmy drugie śniadanie. W kolejnym z odwiedzonych punktów znalazł właściwą oponę. Postanowiliśmy, że Marcin pozostanie na czas wymiany, a my pomalutku pojedziemy dalej. Jakież było zdziwienie gdy po godzinie doszedł naszą grupę, a nie jechaliśmy powoli , bo 130-140 km/godz.. Na 10 km przed hotelem zatrzymaliśmy się na zakupy. Dziewczyny poszły w miasto by zakupić gadżety na imieninową imprezę Agnieszki. Ja korzystając z mojej niezawodnej nawigacji postanowiłem solenizantkę i Dudiego zabrać do hotelu. Po kilkunastu kilometrach Garmin zakomunikował, że jestem na miejscu. Dziwne, po wokoło był tylko las. Okazało się, że w trakcie wpisywania współrzędnych "omsknął" mi się palec i z każdym przebytym kilometrem oddalaliśmy się od zaplanowanego miejsca. Koniec końców, po 30 kilometrach dotarliśmy na miejsce. Właściciel hotelu stanął na wysokości zadania i dla organizatora wycieczki przygotował apartament z łóżkiem wodnym. Przydał się apartament, bo w nim obchodziliśmy imieniny Agnieszki. Muszę tez wspomnieć o spóźnionym obiedzie, a właściwie kolacji. Przystawka z warzyw, sera i jajka, zupa szparagowa a na drugie danie wyborne żeberka. Tylko jedna osoba była w stanie zjeść wszystko. A kto tego dokonał? Nie zdradzę. Naturalnie, na wyborne niemieckie piwo, miejsce się jeszcze znalazło.

Dzień dziewiąty i ostatni.

Najdłuższą trasę miał do pokonania Marcin -976km, potem Zdzisław -762km, Tomek- 761, Arur -752, Mirek-początkowo 576, ale po przekroczeniu granicy Maria stwierdziła, że za szybko skończymy wycieczkę i postanowili nadłożyć drogi i odwiedzić Tomka leśniczego w Dobiegniewie. W sumie najkrótsza trasa liczyła 660km.
Temperatura w momencie wyjazdu wynosiła 3 stopnie, ale, że świeciło słoneczko, temperatura wkrótce podniosła się do 12, by po przyjściu zachmurzenia spaść do 8. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, by zakładać kolejne warstwy odzieży. Niska temperatura wcale nie pozbawiła nas dobrych humorów aż do domów, a przebyte 5.400 km nie zmęczyło nas wcale. Zwiedziliśmy kawał świata w doborowym towarzystwie , przeżyliśmy moc wrażeń i poznaliśmy Francję |"od kuchni". Warto było.


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Krzysztof Kędzior
stary wyjadacz
stary wyjadacz


Dołączył: 07 Gru 2011
Posty: 1127
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: KRAKÓW

 Post Wysłany: Pią 19:42, 16 Maj 2014    Temat postu:

Fajnie się czytało i oglądało, no ale jak inaczej mogło by być-przecież pisane ręką literata Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
TomaszC
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 09 Kwi 2013
Posty: 748
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Włynkówko k.Ustki

 Post Wysłany: Pią 21:56, 16 Maj 2014    Temat postu:

Powiem jedno. Zazdrość

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
!marysia!
stary wymiatacz
stary wymiatacz


Dołączył: 21 Wrz 2010
Posty: 432
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Radom

 Post Wysłany: Sob 6:34, 17 Maj 2014    Temat postu:

Za mało wina !!!!


Super !! Naprawdę zazdraszczam, ale nie zawistnie Wink Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Richardo
maniak postów
maniak postów


Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 172
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Olsztyn

 Post Wysłany: Nie 11:13, 18 Maj 2014    Temat postu:

Na zdjęciach widać że dopisywał wam dobry humor ,i tak trzymać . Pozdrawiam serdecznie.

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Forum Użytkowników Motocykla Honda Pan-European ST1100/ST1300 Strona Główna » TURYSTYKA » Wielka Majówka- Francja 2014 - sprawozdanie,
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach




Solaris phpBB theme/template by Jakob Persson
Copyright © Jakob Persson 2003

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group