FAQ Zaloguj
Szukaj Profil
Użytkownicy Grupy
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Rejestracja
Alpy 2010
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Forum Użytkowników Motocykla Honda Pan-European ST1100/ST1300 Strona Główna » TURYSTYKA » Alpy 2010
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wojtek
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 01 Cze 2009
Posty: 502
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: TORUŃ

 Post Wysłany: Sob 12:51, 24 Lip 2010    Temat postu: Alpy 2010

Podróż w Alpy 2010
Honda Pan-European 1300 Wojtek i Danka
Yamaha FJR 1300 Marek i Jolka

4 lipiec 2010
Z Ogorzelin wystartowaliśmy o 7:00. W Zakrzewie czekali przygotowani do drogi Jola i Marek. Było ciepło i pierwszy przystanek zrobiliśmy po prawie dwustu kilometrach w Poznaniu. W Szklarskiej Porębie bez problemu znaleźliśmy nocleg w pensjonacie „Ewa’’. Spacerek po miasteczku , pyszne jedzonko „U Marcela’’ , Finlandia w ogródku i dokładne ustalenie trasy na jutrzejszy dzień . Mapa i nawigacja, oraz kartka miały być doskonałym przewodnikiem. Tego dnia przejechaliśmy 506 km bez żadnego zmęczenia.

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

5 lipiec 2010
W rześki poranek sprawnie poszło pakowanie i ruszyliśmy na Jakuszyce. Około 11 lunął deszcz , ale my właśnie zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej przed Taborem w Czechach. Kawa , ciasteczko i przeczekaliśmy ulewę. Kolejna deszczowa chmura zmusiła nas do ubrania deszczówek przed Czeskimi Budziejowicami. Po 15 minutach tak ciepło i słonecznie , że w Czeskich Budziejowicach pozbywamy się naszych ubranek . Niespiesznie delektujemy się czeskim jedzonkiem..Tuż przed granicą znowu zaczęło padać . Uratowało nas zadaszenie handlarzy „cudnymi krasnalami różnej wielkości’’. Okazało się , że to miejsce to punkt zbiorczy panienek , które na wysokich obcasach z parasolkami ruszyły do pracy ulicznej. O noclegu w takiej okolicy nie było mowy. Niepostrzeżenie przekroczyliśmy granicę czesko –austriacką i ruszyliśmy w kierunku Linz. Tu były pierwsze zakręty , górki , doliny , Sielskie widoczki z owieczkami na łąkach. Około 16:30 na stacji przed Linz tankowanie, winiety i decyzja , że jedziemy do 19:00 i wtedy szukamy noclegu.
Droga do Salzburga super , oznaczenia idealne . Gdzieś w oddali potężne szczyty gór. Przed 19:00 wjechaliśmy znowu w deszczową chmurę. Ubieramy nasze deszczówki i podziwiamy przepiękną tęczę. Zjeżdżamy do Thalgou . Pierwszy dom i już „zimmer’’ , ale okazało się, że nic wolnego nie ma . Starsza uśmiechnięta pani po konsultacji z sąsiadką zadzwoniła do Andreasa , u którego były wolne pokoje . Po kilku minutach pojawił się przystojny 30-latek i za 15 Euro od osoby mieliśmy pierwszy nocleg w Austrii. Droga do jego domu pięła się w górę z kilometr. Małe zakupy i w kuchni zrobiliśmy kolację . Ustaliliśmy plany na następny dzień. Przejechaliśmy 506 ,5 km .


[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

6 lipiec 2010

Rano wyjeżdżamy w kierunku Salzburga. Droga jest mokra , ale warunki do jazdy dobre. Widoki na góry są przedsmakiem tego , co dopiero nas czeka. Dotarliśmy do Zell am See . Objechaliśmy malownicze jezioro i w końcu utknęliśmy w Mc Donaldzie na kawie, bo zaczęło padać. Obserwujemy szare niebo i alpejskie szczyty owinięte deszczowymi kokonami. Humor troszkę straciliśmy. No cóż znowu deszczówki i szukamy noclegu. Dobry człowiek zatrzymał się koło motoru Marka i wskazał , gdzie w Bruck są pensjonaty. O 12:00 już mamy wygodne lokum u babci Margerity na dwa dni ze śniadaniami. Cierpliwie czekamy na poprawę pogody . Motorki pod drzewem też odpoczywały. Po południu niebo rozjaśnia się , jest 20 stopni . Ruszyliśmy rozejrzeć się po okolicy. Wiemy, jak wjechać na Grossglockner . Wieczorem spacer po cichutkim miasteczku Bruck . Zakupy w Billi . Przy chłodnym piwku na balkonie podziwiamy widoki . W ciemnościach, wysoko w górach zajaśniały światełka , tam też mieszkają ludzie . Bruck zaskoczyło nas ciszą ,tylko kosy koncertowały. Tego dnia przejechaliśmy tylko 90 km.

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

7 lipiec 2010

8:00 babcia Margerita przygotowała pyszne śniadanie , a do tego pogoda była wyśmienita , więc w bardzo dobrych humorach ruszyliśmy na podbój wysokogórskiej trasy Grossglckner . W Fush zakup biletu -18 Euro , do tego przewodnik , plan trasy , informator turystyczny i jedziemy. No cóż to trzeba zobaczyć i przeżyć , nie sposób opisać jak piękne są Alpy . Zaśnieżone szczyty , wodospady , urwiska, zieloniutkie łąki … Motocykliści i samochodziarze suną w górę , ciągle zakręty ,droga z góry tworzy szarą poskręcaną wstążkę. Największy nasz podziw wzbudzili kolarze , którzy mozolnie zdobywali każde wzniesienie , czapki z głów dla ich pasji, kondycji i zdrowia. Wjechaliśmy na najwyższe punkty i oglądaliśmy skaliste , zaśnieżone szczyty Alp , wodospady jeziorka . Można powiedzieć, że dotknęliśmy chmur. Na jednym z punktów przy śnieżnej zaspie Wojtek chciał zawrócić na drodze, żeby lepiej zaparkować moto ale nie przewidział dużej pochyłości szosy . No i … Pani – Europa położyła się na glebę. Straty – obtarty gmol , nie ma się czym martwić. W zaspie zrobiliśmy zdjęcia . Byliśmy tak wysoko , że wszędzie widać było skaliste zbocza .W trawie kwitły małe alpejskie roślinki. W każdym punkcie widokowym pełno motocyklistów z całej Europy. Na jednym z miejsc widokowych zrobiliśmy sobie „piknik’’ . Było chłodno , zaledwie 5 stopni . Przy zjeździe z 12 punktu zostaliśmy zmuszeni do godzinnego postoju , ponieważ droga została zamknięta dla peletonu jakiejś setki kolarzy uczestniczących w wyścigu . Dzięki temu poznaliśmy pięciu motocyklistów z Kalisza , którzy też byli oczarowani wysokogórską trasą . Co do powrotu z tej wyjątkowej drogi zdania były podzielone . Ostatecznie zjechaliśmy malowniczą krętą szosą do Lienz , a stamtąd znowu w górę w kierunku Mitter See . Widoki niesamowite , szczyty do nieba , wodospady, bardzo rwące rzeki, a na nich kajakarze. Droga za kilkukilometrowym tunelem , płatnym zresztą 8 Euro, znowu schodziła w dół . Tu krajobraz zdominowały alpejskie łąki i brązowe krowy . Po obu stronach drogi domki dosłownie tonące w kwiatach balkonowych. Prawdziwy raj na ziemi , zwłaszcza , że niebo całe w błękicie i słoneczko przygrzewało. Nasza starsza pani z pensjonatu powitała nas z uśmiechem i użyczyła czajnika , bo marzyła nam się zwykła parzona kawa Jacobs. Wieczór na balkonie z kawką i piwkiem upłynął na zachwycie jazdą naszymi super motocyklami . Przejechaliśmy 199 km , od domu dzieliło nas 1389 km .

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

8 lipiec 2010

W ten dzień plan zakładał dojazd do Jeziora Bodeńskiego. Ochoczo ruszyliśmy z samego rana . Miło w ubrankach , bo tylko 14 stopni. Nawigacja prowadziła bezbłędnie przez Lofer , Innsbruck, Bludenz do Bregenz . To miasto nad samym Jeziorem Bodeńskim . Duże , zatłoczone . Od jeziora dzieliła nas ulica , tory , po których co rusz jechał pociąg , płot , za nim trawa i dopiero chodnik, gdzieś było przejście . No i upał 35 stopni . Na parkingu zapadła decyzja , że może gdzieś w okolicy po stronie niemieckiej znajdziemy nocleg nad jeziorem . Okazało się , że ta część Niemiec to niezliczone hektary sadów . Właśnie zaczął sezon na czereśnie , o noclegu nie było mowy .Krążyliśmy po okolicy , dobrze ,że nawigacja wyprowadziła nas z tych sadów . Zgodnie stwierdziliśmy , że zdrada gór nie wyszła nam na dobre. Zapoceni , umęczeni skierowaliśmy się w stronę gór. Życzliwi ludzie na stacji benzynowej polecili nam Alberschwende w Austrii . Właśnie tam około 18:00 znaleźliśmy nocleg w wychłodzonym pensjonacie. Jak przyjemnie zrobiło się nam po zimnym prysznicu . Widok z okna miły dla oka, bo znowu góry . Z przyjemnością ruszyliśmy do pobliskiego sklepu ,żeby dobrym piwkiem ostudzić rozgrzane ciała . W ten dzień przejechaliśmy przez kilkanaście tuneli , najdłuższy miał 10,3 km , cała trasa to 438 km od domu dzieli nas 1827 km .

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

9 lipiec 2010

Przy śniadaniu właścicielka pensjonatu dała nam mapę regionu i pokazała wysokogórską trasę . Zdecydowaliśmy , że to jest dobry pomysł , ponieważ pogoda była wyśmienita i znowu będziemy w wysokich górach. Trasa stanowiła sporą pętlę . Przed Warth zaczęła się wspinaczka krętą szosą w górę . Przejazd przez Lech , Obejroch, Vorder to frajda dla kierowców i widowisko dla oczu . Alpy wszędzie są piękne. W Oberstdorfie tylko z daleka zobaczyliśmy skocznię. Nie wyszedł nam dojazd ani dojście ,ukryta za budynkami, drzewami pozostała niedostępna . Zjazd do Alberschwende to znowu wspaniałe krajobrazy jak z widokówki. W powietrzu unosił się zapach siana , drewna obrabianego w licznych tartakach . Beżowe krowy z dzwoneczkami pasły się na zieloniutkich łąkach. Tego dnia krążyliśmy między Austrią i Niemcami , a nawigacja spisała się bardzo dobrze, pod warunkiem , że w miasteczku nie zamkną drogi z powodu remontu. Wtedy trochę się gubimy , ale ostatecznie zawsze udaje się znaleźć właściwą drogę. Przejechaliśmy 237 km , od domu 2087 km . Jest bardzo ciepło 30 w plusie. Chłodny prysznic , co za rozkosz . Wieczorem przy okrągłym stole ustalamy drogę powrotu . Plan zakłada dojazd przez Monachium , Pragę do Kudowy Zdroju w Polsce. Jeszcze spacer , potem pakowanie kufrów , ich pojemność z każdym dniem wzrasta , zmieściły się spodnie motocyklowe i podpinki. Panowie pakują bardzo precyzyjnie , każdy centymetr powierzchni jest zagospodarowany.

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]


10 lipiec 2010

To był wyczerpujący dzień . Jechaliśmy 9,5 godziny . Pokonaliśmy 775 km, z tego ok. 720km po niemieckich i czeskich autostradach. Od domu 2855 km .
Autostrady pozwoliły nam popędzić , mimo że upał był dokuczliwy. Temperatura sięgała 35 stopni. Dzięki sporej prędkości chłodził nas powiew powietrza. Te motory są stworzone do takiej jazdy. Na polskiej ziemi w Kudowie Zdroju ja i Jola uściskałyśmy naszych „chłopaków ’’, którzy prowadzili motocykle jak zawodowcy bez żadnej trudnej sytuacji, są wielcy. Jeszcze został nam nocleg . W Polanicy Zdroju za pierwszym podejściem mamy pokoje . Prysznic to najważniejszy element wyposażenia , a zaraz za nim telewizor , bo przecież jest finał mistrzostw świata w piłkę nożną. Jest super . Kolacja w rozbawionym centrum miasteczka , gwarnie , wesoło dokoła. Goloneczka po bawarsku z zimnym piwem była dla Wojtka i Marka prawdziwym rarytasem .



11 lipiec 2010

Niedzielne przedpołudnie było bardzo upalne . Byliśmy w kościele , który jest położony na wzgórzu . To piękny zabytek architektury sakralnej , jego wnętrze zostało już odrestaurowane , trwają prace na zewnątrz . Śniadanie w knajpce umiliła nam ładna dziewczyna grająca pięknie na skrzypcach. Potem posmakowaliśmy zdrowych , ale niesmacznych wód w domu Zdrojowym. Po kupieniu mapy i przewodnika ustaliliśmy trasę wycieczki po okolicy. Po południu ruszyliśmy na Szczytnik . Serpentynki zaprowadziły nas na platformę widokową na Orlich Skałach. Stąd rozciągała Się panorama najbliższej okolicy. W Domu Misyjnym poznaliśmy zakonnika z Człuchowa , z którym zwiedziliśmy kaplicę zamkową . Potem niezwykle malownicze winkle przez las sosnowo –bukowy poprowadzily nas w kierunku Gór Stołowych . Przy drodze niesamowite skały w lesie , urwiska i przyjemny chłodek . Niestety wejście na Błędne Skały już zamknięto , więc pojechaliśmy do Wambierzyc. Miasteczko malutkie i ogromne sanktuarium przyciągające wielu pielgrzymów. Nie policzyliśmy ile stopni liczą schody , z których rozciąga się piękny widok na kolejne schody prowadzące na kalwarię . Znowu malownicze serpentyny zaprowadziły nas do Polanicy Zdroju. Ostatnim punktem tego wieczoru były kolorowe fontanny no i finałowy mecz Holandia – Hiszpania .

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

12 lipiec 2010

Wstajemy raniutko. Kufry znowu po mistrzowsku spakowane i ruszamy do domu . Czy opisywać koszmar naszego przejazdu przez rozkopany totalnie Wrocław? Czy ktoś chce wiedzieć , jak się jak się jedzie w poniedziałek na wąskiej drodze, gdzie tiry i ciężarówki ledwo się mieszczą ? Czy kogoś zaciekawi informacja ,ile fotoradarów może nam zrobić super fotkę ?
Myślę , że nie warto o tym pisać. Najważniejsze , że dotarliśmy w rekordowym czasie , jak na polskie warunki do domu , tylko 8,5 godziny i 437 km.

[link widoczny dla zalogowanych]

Uploaded with [link widoczny dla zalogowanych]

Podsumowanie

5 noclegów w Austrii
3 noclegi w Polsce
Wszystkie w pensjonatach – pokoje dwuosobowe z łazienkami.
Pojechaliśmy w ciemno bez wcześniejszych rezerwacji.

1. Przejechaliśmy 3 411 km
2.Spaliliśmy 193,5 l benzyny
3.Średnie zużycie paliwa ok. 5,71 l/100 km

Koszty wyjazdu na dwie osoby do przyjęcia.


Czy było warto ? Dla nas tak , pojedziemy w Alpy za rok ! Jeszcze tyle miejsc chcemy zobaczyć i oczywiście znowu Grossklockner !!!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wojtek dnia Śro 17:33, 22 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Spili
zasłuzony
zasłuzony


Dołączył: 22 Sie 2009
Posty: 1500
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: SD

 Post Wysłany: Sob 14:29, 24 Lip 2010    Temat postu:

Super, super, super Very Happy
Fajny opis Smile

Czy Wy pucowaliście maleństwa codziennie wieczrem czy dopiero rano? Razz

Fajnie że się spodobało i wracacie tam Very Happy
Ja też :D
Już w połowie sierpnia :D


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Spili dnia Sob 21:24, 24 Lip 2010, w całości zmieniany 1 raz
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Antoś
maniak postów
maniak postów


Dołączył: 14 Gru 2008
Posty: 193
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Skąd: Reda woj.pomorskie

 Post Wysłany: Nie 17:48, 25 Lip 2010    Temat postu:

Jest wam czego zazdrościć ,fajna wyprawa,super foty,ciekawe sprawozdanie .Tylko iść waszym śladem a komplet wrażeń i przyjemności gwarantowany. Czapki z głów.

Post został pochwalony 0 razy
 Powrót do góry »
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Forum Użytkowników Motocykla Honda Pan-European ST1100/ST1300 Strona Główna » TURYSTYKA » Alpy 2010
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach




Solaris phpBB theme/template by Jakob Persson
Copyright © Jakob Persson 2003

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group